Zachęcamy do dzielenia się z nami wspomnieniami z wakacji z dziećmi – powiedzmy innym, że takie wczasy mogą być wspaniałe! Oto kilka historii, jakie do nas przyszły od szczęśliwych rodziców – mamy nadzieję, że wkrótce będzie ich więcej!

Aleksandra:
Od niedawna jestem dopiero mamą, więc na pierwsze wakacje musiałam trochę poczekać. Razem z mężem w tym roku postanowiliśmy wziąć naszego synka na Kretę. Wyjazd planowaliśmy już dawno temu, ale w związku z jego narodzinami trochę go przełożyliśmy. Gdy Franek skończył 3 latka już nie wiele się zastanawiając zapakowaliśmy się w samolot by odbyć pierwszą wspólna wakacyjną przygodę. Trochę obawiałam się, czy nie jest jeszcze za młody na takie wojaże, ale dzielnie zniósł podróż. Za to na plaży odkryliśmy, że? uwielbia wodę (a w domu nie zawsze chciał się kąpać). To był świetny wyjazd, dzięki któremu rozbudziliśmy w synku nową pasję. Tak bardzo spodobało mu się pluskanie w wodzie, że teraz weekend bez aqua parku to dla niego weekend stracony. Zapisałam go nawet na nauki pływania – świetna sprawa!

Sabina:
Nasza Zosia pierwszy raz na wczasy pojechała w wieku dwóch lat. Nie było to daleko, bo wybraliśmy polskie morze, ale i tak eskapada logistycznie trudna. Oczywiście jechaliśmy samochodem, więc wybraliśmy noc na całą podróż. Zosia na początku nie chciała zasnąć więc musieliśmy się co chwilę zatrzymywać. Trochę było to męczące, jednak jak już ?odpłynęła? podróż minęła dużo szybciej. Nad samym morzem było dość ciepło, więc każdego dni byliśmy na plaży. Trochę martwiłam się też, że nie będę się dobrze bawić (zabranie Zosi wykluczało jakieś szalone imprezy) ale jak zobaczyłam jak świetnie bawi się z tatą w budowanie zamków z piasku (nie wiem nawet, które z nich bardziej było tym zainteresowane) zapomniałam o imprezowaniu.

Wincenty:
A ja opowiem o moich pierwszych wakacjach w roli dziadka. Udało mi się namówić synową i syna by pojechali z nami do Egiptu. Ich Ola miała wtedy już 5 latek, więc była w gruncie rzeczy dużym dzieckiem. Sama podróż nie była uciążliwa, bo samoloty latające do Egiptu są w wysokim standardzie. Na miejscu okazało się, że w hotelu nie ma animatora dla dzieci (przyznaję, nie sprawdziliśmy tego sami), więc rodzice Oli byli trochę źli, że czeka ich dwa tygodnie bez imprezowania. Na szczęście dla całej trójki zaoferowałem się, że ja będę animował Olę i spędziliśmy właściwie razem cały wyjazd. Mam z niego moje ulubione zdjęcie, na którym wraz z wnuczką dosiadamy wielbłąda na wycieczce do piramid. Dzieci na wakacjach potrafią dodać energii nawet takim staruszkom jak ja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *